piątek, 9 września 2011

last night

Mruczanki kocie to łagodny syrop na nadmierną nerwowość.
Ciepła pościel i małe okruszki na prześcieradle to pozostałość po porannych przyjemnościach. Już same pozostałości mi pozostały. Pozostałość upiornie szarego maja w zmęczonych kartkach kalendarza, resztki kawy w wielkim kubku, ostatnie strony książki, strzępki dzisiejszego snu, który w ogóle nie powinien był się przyśnić.
A przed sobą mam tyle nienapisanych jeszcze słów, tyle rozmów do przeprowadzenia i ludzi do poznania.
Przed sobą mam jeszcze mnóstwo mężczyzn do pokochania i stosunków do odbycia.
Jeszcze tylko muszę przeczytać kilka książek, napisać trochę wierszy i przespać ze dwie noce, zanim dowiem się, jak udźwignąć świat.


TAK

"Robiąc dla zapracowanego chłopaka tandetne ciasteczka w kształcie serduszek doszłam do wniosku. Wniosek był taki, że w imię lepszego jutra kaleczę dzisiaj, lepszego jutra, które nigdy nie nadejdzie. Chciałabym żyć chwilą bardziej niż dotychczas i przestać zamartwiać się, co będzie, gdy. Nie chcę myśleć jak wkrótce pokieruję swoim życiem, jakiej pracy mogłabym zacząć szukać.
To mój ostatni rok studiów, a nadal twierdzę, że wraz z pracą mają one na celu wypaczenie mojej indywidualnej osobowości i zupełną indoktrynację. "   - uwielbiam Cię Kochana.

Jestem aspołeczna ?!


czwartek, 8 września 2011

Śniło mi się kiedyś, że żyję w bajce i mogę latać. Poleciałam więc wysoko i usiadłam na chmurze by przyglądać się swojemu królestwu. Po godzinnych obserwacjach stwierdziłam, że moje życie jest monotonne i zapragnęłam zmian. Spadłam wtedy z chmurki prosto w czyjeś ramiona i postanowiłam pozostać w nich na zawsze, do końca i dzień dłużej.


Dodam parę starych zdjątek. Obiecuję, że kilka z Hiszpanii dodam, ale to po powrocie do domku.




środa, 7 września 2011

Never say never

Zasada "przez żołądek do serca" sprawdziła się ponownie, afrodyzjaki mają wielką moc. Albo po prostu mój uśmiech.

Cieszą mnie takie prozaiczne rzeczy. Moja rzeczywistość składa się ostatnio z bardzo prozaicznych rzeczy. "Przed czym uciekasz?" zapytałby Freud - "Być może zataczasz się w skrajnej wesołości, bo nikt oprócz umiłowanego już nawet nie udaje, że cię potrzebuje."

Tak, tworzę sobie w głowie dialogi martwego psychiatry. Groteska.



Muszę wybaczyć sobie dodanie tych jakościowo zjebanych zdjęć. Ale nie mogę się jednocześnie powstrzymać .. :)
Na zdjęciach Łukaszek Piwko i Augustynka Wu.



niedziela, 4 września 2011

To nie tak, że czerń i biel, dobro i zło. To skala odcieni szarości, możesz do woli tłumaczyć motywy swojego postępowania. Wszystkie chwyty są dozwolone.

Tą imprezę zapamiętam na długo. Jak zwykle odwaliliśmy lipę, ale przynajmniej było zabawnie.
A poranek jest tak rozkosznie gorący. Prawie jak moje dzieciństwo.



piątek, 2 września 2011

Chce już wtulić się w to ciepło które unosi się nad nami gdy patrzymy sobie w oczy. Ono otula mnie niczym wełniany sweter i zaplate swe warkocze tuż obok mojego serca. Tak słodko drapie mnie w pierś, by wpłynąć i spadać wodospadami. Szumu tych fal chcę posłuchać i spadających kamieni plusku.


czwartek, 1 września 2011

Podnosisz mnie i składasz. Zbierasz części porozrzucane po asfaltowej ulicy. Zmartwychwstaje moja wiara w ludzi. Nawet jeśli to tylko wiara w Ciebie, łapię się na naiwnej emocjonalności, której nigdy nie powinnam posiadać. Przecież to takie oczywiste.




A dziś .. ? Mam nadzieję, że upiję się do nieprzytomności.
To tylko alkohol, prawda? Pije mi się go tak dobrze jak ukochaną colę.