czwartek, 9 lutego 2012



A więc stało się i odchodzisz -tu są twoje książki i płyty. Możesz zabrać co chcesz. (Najlepiej zabierz mnie)

Jestem lżejsza od fotografii - z których będziesz mnie teraz wycinać 
Będę milczała - i tak jestem martwa

Odchodząc zabierz mnie 

W nowym życiu znajdziesz mi miejsce - gdzieś na półce, czy parapecie 
Raz na miesiąc kurz ze mnie zetrzesz 

Odchodząc zabierz mnie
Proszę weź mnie też... 

sobota, 17 grudnia 2011

99 PROBLEMS

Dziwne, niepokojące uczucie. Wystarczył jeden głupi komentarz, by moje treści zepchnięte do nieświadomości wpłynęły na wierzch. Nie rozumiem dlaczego coś tak banalnego powoduje moją awersję i niechęć. Może po prostu nadal żałuję wielu rzeczy. Im dłużej o tym myślę, tym większą odrazę czuję do samej siebie. Czasami prawda o sobie wychodzi na jaw w najbardziej niespodziewanych okolicznościach.

Jak widać, mam ochotę popisać od rzeczy, więc nie odpowiadam za ewentualne bodźce usypiające emitowane z moich wywodów. 

Mój promotor zaskoczył mnie aprobatą w związku z pierwszym rozdziałem pracy. Wygląda na to, że radzę sobie lepiej niż przypuszczałam. Kilka poprawek, podczas gdy inni musieli spotkać się z całkowitą negacją ich krwawicy. Całkiem budujące!

Rafał nieźle mnie poobijał na lodowisku. Właściwie razem tak się poobijaliśmy, że po trzydziestu minutach nie byliśmy w stanie jeździć. Przynajmniej ja. Gdyby nie wpadła na mnie pewna kaskaderka, która chciała zaimponować wszystkim swoimi fascynującymi umiejętnościami, pewnie nadal trzymałabym się na nogach. Miałam ochotę kopnąć ją łyżwą w ten idiotyczny wyraz twarzy. Mam siniaka na udzie, jestem chora  i od dwóch dni nie mogę spać, a mimo to na któryś tam weekend wybieram się ponownie. Moje uzależnienie od adrenaliny to nie taka prosta sprawa!

Od jakiegoś czasu spotykam się z pewną postawą obcych dziewczyn, które mierzą mnie wzrokiem z tak wielką nienawiścią i pogardą, że czasem boję się, że coś mi zrobią. Już dawno nie spotkałam się z takim brakiem skrupułów i zwykłym chamstwem.



MAM GDZIEŚ TO, CO MYŚLĄ O MNIE LUDZIE ZAMKNIĘCI W STEREOTYPACH. 





poniedziałek, 12 grudnia 2011

SLEEPLESS

Nie wiem. Czy to świt już nadchodzi? Czy to ja tonę? W potężnym łuku nadpływającej fali. W głębinach lawy. W cierpieniach i bólach. W umyśle. Niedaleko jednoznacznych odpowiedzi. Niedaleko prawdy. Niedaleko kłamstwa. Ciągle zbyt daleko. Zbyt mało. Zbyt bezuczuciowo. Zbyt emocjonalnie. Jednak tonę, bo w mej głowie rozjuszone myśli, krzyczące na przemian z odwiecznymi pytaniami wysokie tony larum. Mam dość. Spluwam. Krew. Nie wiem. Czy to już świt odchodzi? Czy to ja wznoszę się na wysokich falach? W głębinach lodu. W szczęściu i miłości. W sercu. Daleko od pytań. Daleko od bojaźni o każdy następny krok. Daleko od kłamstw. Blisko prawdy. Zgrabnie uczuciowo. Zgrabnie emocjonalnie. Idealnie. Nie tonę.



środa, 23 listopada 2011

pod stopami Twoje - moje małe niebo.
porcelana. dwie przepaści. mała krzywda. długi krzyk.

czerwona wstążka na warkoczyku małej dziewczynki. twarz i tysiąc osiem piegowych kropeczek.
mam za sobą dwa mury.

i przed sobą muru pół.
tymczasem mgła lekko kołysze się między zaspanymi kominami. szary dym łaskocze ją pod gardłem. na ulicach stu eleganckich panów prowadzi pod rękę dziewięćdziesiąt dziewięć równie pięknych pań do zbawienia. a ja wyliczam, prognozuję, przepowiadam i paradoksalnie mając wszystko za sobą ustawiam klocki domina wokół własnej osi.

jest mi lepiej.





poniedziałek, 21 listopada 2011

YOU CAN'T SEE CALIFORNIA WITHOUT MARLON BRANDO'S EYES

Najlepsza część w kochaniu Ciebie to widok Twojej twarzy. Nie gdy się uśmiechasz. Nie gdy jesteś blisko. Nawet nie wtedy, gdy wielbisz i podziwiasz. Tylko wtedy, gdy tracisz kontrolę.

Odbieram Ci powietrze jakbyś nie miał do niego prawa. Odbieram kontrolę i wpędzam w chaos bez większego znaczenia. Nie obchodzi mnie, bo przez chwilę sądzę, że jestem najważniejsza. 
Ślepa zazdrość. Kolejna zdrada mojego ciała i krwi. Odrzucam rozsądek i zabijam własnego boga. Wtykam cierń w Twoje oko na wskutek własnych niejasności charakteru. 

Zgubiona w ciągłych potrzebach przypominam sobie, że jednak skoczyłabym dla Ciebie w ogień. Bo chociaż moja arogancja i miłość własna jest tak chętnie eksponowana, to w głębi duszy nadal uważam, że jestem całkiem sporym zerem.






piątek, 18 listopada 2011

Wszystko należy upraszczać jak tylko można, ale nie bardziej

Pewnego dnia obudzisz się wcześnie rano, nim słońce pokaże się w całej swej krasie. I nie będziesz wiedział, kim jesteś. Wszystkie twoje myśli będą skupiały się tylko i wyłącznie na tej niewiedzy. Wszystkie twoje uczucia zostaną wypaczone na rzecz obojętności i nieświadomości. Każdy twój ruch będzie poprzedzony długimi rozważaniami o konieczności takiego postępowania. Będziesz się bał, ale nie tak jak do tej pory. Bardziej. Dużo bardziej. Nie będziesz wiedział, czego. Będzie tylko dzika myśl, że tak jest słusznie. Że trzeba się bać. Pomyślisz, że może wszyscy się boją. Że tak się żyje. Ale to nieprawda. Ludzie żyją i się cieszą. Chcą żyć. Nie boją się konsekwencji swoich czynów. Przeszłość ich nie ściga. Mogliby przejść przez jezdnię z zamkniętymi oczyma, bo takie mają mniemanie o swoim powodzeniu. Ale ty byś się bał. Rozważyłbyś wszystkie możliwości. Zalety i wady. Wszystko wziąłbyś pod uwagę, po czym i tak nie rzuciłbyś się w wir pędzących samochodów. Nie masz zaufania do siebie. I musisz wybrać. Ty czy strach. Wybierzesz strach. Ja też go wybiorę, kiedy obudzę się za jakiś czas i nic nie będę pamiętać. Wspomnienia mnie zabiją. Strach mnie zabije. Ale nie ja samą siebie.














uwielbiam

wtorek, 15 listopada 2011

UNDERSTAND

Moje ego przeżywa chwile zwątpienia, a co za tym idzie tracę kontrolę nad swoim ciałem. Tylko nikt tego nie dostrzega. CIESZĘ SIĘ. Jestem perfekcyjną aktorką.




Dziś zakończyłam wszystkie etapy w moim życiu, które przyniosły mi smutek i rozczarowanie. Nie wiem czy mam być z siebie dumna, ale zrobiłam to co uważałam za najlepsze.