niedziela, 29 maja 2011

15 czesc

Piętnasta część Marii

Wynajęłam na jakiś czas mój dom studentom, mam nadzieję, że nie zarzygają mi go doszczętnie. Ale niech się bawią, sama kiedyś szalałam i to chyba nawet gorzej niż oni.
Poprosiłam stróża o oddanie kluczy, wystarczyło że przeczytałam jednego smsa, który miał być do innego anioła, a nie do Marii. Wypierdoliłam jego rzeczy za drzwi, groch przy okazji nasikał i jestem mu za to bardzo wdzięczna. Kocham faceta, który spotykał się z wieloma innymi, może Maryśkami też? A ja, co ze mną? Poświęciłam tyle czasu na wielkie uczucia, piękne słowa.
A teraz ja, Maria zostałam w 3 pokojowym mieszkaniu w centrum Warszawy z kotem, nieszczęśliwą miłością, whisky pod pachą i ciężarną Nadią, przyjaciółką, która jest szczęśliwa, prawie za nas obie.
Ja: Nadia&
Nadia: Maria, kurwa, tylko mi nie mów proszę&no wiedziałam. Wyremontowałaś mieszkanie, masz gdzie spać? On tam jeszcze mieszka? Czemu Ty się miesiącami nie odzywasz, dobijam się na telefon, do domu!!! Widziałyśmy się ostatnio to mnie zbywałaś, że wszystko jest taaaaak w porządku! Jesteś tam?
Ja: No jestem. Do mieszkania wprowadziłam się dzisiaj, ale kurwa. Jestem w jakimś śnie, chciałam sobie układać życie, a zostałam znowu sama! Bez perspektyw. Bezsensowne jest moje kochanie. Kocham nie tych co trzeba. Nie chce już kochać, być. Idę się upić. Kiedyś się odezwę.
Nadia: Uważaj na whisky! Przyjedź na weekend z Grochem. Proszę.
Ja: Postaram się, muszę pobyć sama.
Tak, nauczyłam się samotności i wiesz jest mi z nią dobrze, ale nie z myślą, że to mnie ludzie robią w konia, a nie ja ich. Nienawidzę tego. Ja zawsze byłam górą, bo było mi tak łatwiej. Pozostawiłam bez złudzeń siebie, stróża. Wydzwaniającego, piszącego.. Z drugiej strony, czy dawał mi szczęście? Nie, a mimo to byłam, byłam w toksycznym związku.
Księciu jesteś gdzieś, Maria Cię poszukuje!
A Ty znalazłeś druga połówkę?? Idę pić, jedną szklanką za drugą& Oddychać warszawskim powietrzem.


czwartek, 26 maja 2011

Czternasta nieszczęśliwa część Marii

Remontuje właśnie moje mieszkanie. Zabieram Grocha i na jakiś czas uciekamy jak zdarta płyta, do własnego świata. Może muszę zapisać swoje życie w innych tonach, bez toksycznych związków, relacji? A może tak bardzo źle mówię, może nie powinnam narzekać? Mam miłość swojego życia przy boku, przy sercu tak blisko.
Byłam ostatnio w filharmonii i po pół godzinie musiałam wyjść, bo zaczęłam płakać na całą salę, tak mi to wszystko przypominało, każdy takt, tego człowieka, jak rani mi moją duszę. Wiesz zaczęłam czuć przyjemność z własnej samotności, nikt nie rozumie jej lepiej niż ja. Spacerując po moście od jednej strony po drugą, widzę jak bębni mi cały dzień w głowie. Jak unoszę ponad sobą całą toksyczną otoczkę mojego życia i ciszę, która daje zapomnieć o próżności. Tylko, żebym nie zapominała jak się oddycha, bo któregoś dnia nie wstanę i nie będę umiała żyć i namalować tydzień, od poniedziałku do niedzieli.
Dziś się widziałam z Nadią, przestałam jej mówić co u mnie, przytakuje że zajebiście, bo tak lepiej. Ona od nowa buduje swoje szczęście w sobie, kocham ją jak siostrę. Dotknęłam brzuch, poczułam kopnięcia i całe serce zakuło mnie najmocniej na świecie. Brakuje mi takiego małego życia, od zawsze o tym marzyłam, ale wstydziłam się przed samą sobą, przed stróżem, że chciałabym zostać matką i kochać kogoś, kto odwzajemni moje uczucia i da mi pokochać siebie, bezwarunkowo. I niech tak będzie, niech Nadia buduję radość ze swoim mężczyzną, ja przemilczę stróża. Dziś nie wrócił na noc.
Tak, brak mi miłości



poniedziałek, 23 maja 2011

Hej

Trzynasta odsłona Maryśki

Z tym mostem, nie martw się. Nigdy takich rzeczy nie próbuję robić. Chociaż? No nie ważne.
Zastanawiam się nad wyjazdem na kilka dni w góry, żeby odpocząć i nabrać dystansu, by pewne sprawy ustały, zmieniły tor. Jeśli nie, to w którą stronę iść?
Jutro kupuję mieszkanie w centrum, to chyba jedyna rzecz, z której jestem tak zadowolona. To będzie od teraz moja mała odskocznia, Groszka wszędzie będę ze sobą zabierać, przerzucę się na samochód, będzie szybciej, łatwiej. Może zatęskni, zrozumie? A może, to ja potrzebuje zrozumieć? Zaraz miną cztery lata miłości udręki, udręki miłością. Zwał jak zwał, ale idzie zima i depresja szerzy się wszędzie, w pracy, w domu, na ulicy, w teatrach, kinach. Muzyka nawet stała się przybita, osamotniona w zgiełku deszczu& A ja? A ja mój drogi, stałam się bardzo spokojna, dużo czytam, słucham muzyki. Zamykam sypialnie na klucz, rzadko sypiam ze stróżem, dawkuje mu przyjemności. Widzę po nim, że ostatnio nie czuję się najlepiej, widzę to. Ale nie chce iść do lekarza, jest uparty, mówi: wolę w tym czasie pobyć z tobą Maryś. A przeważnie znika, nie wiem gdzie, z kim, po co. Domyślam się, ale nie mam jeszcze odwagi śledzić go, widzieć tego, czego oczy nie powinny widzieć nigdy!
Emocje biorą górę! Pozdrawiam Cię, życzę Ci słońca, ciepłego, promienistego w uśmiechu!


niedziela, 22 maja 2011

Jestem w niebie

Taka szkoda, że z podekscytowania zapomniałam wziąć swoją lustrzankę : ( 
Wrażenia nie do opisania <3


sobota, 21 maja 2011

Dziś

To już dziś, nie mogę się doczekać. Skaczę prawie że z radości! Będę w siódmym niebie. Oszaleję.

Oszaleję podwójnie - On wyjeżdża dziś jeszcze dalej - i tak do wtorku..

piątek, 20 maja 2011

Słysząc o godzinie końca nie wypominam słodkiego zapachu rąk, milknę w tym wspomnieniu. 
Zbieram się na ucztę z przyjemności odchodzenia, tak wtedy już tylko przeciskasz obcych ust uścisk do własnego ego. 
Jesteśmy w cieniu słońca,  w deszczu, w pogodzie za dnia, zmierzchem za nocy. Wszystko idzie zgodnie z rytmem każdego z połowy serc. Uczą się bić osobno, mokre i przyległe do własnych ciał. Tak jak powinno być, kiedy zanurzyły się w cudzym bogactwie. 
Dzisiaj nie mówię tęskniąc, teraz nie mówię kochając. Obecnie tylko chce nakarmić siebie, sobą...
byłeś długą chwilą, w przestrzeni i czasie.. 



czwartek, 19 maja 2011

Minął miesiąc od naszej ostatniej rozmowy. Żyję w piekle, stróż nie zawsze wraca na noc, a jeśli już to nawalony, śmierdzący babami i zaciąga mnie do łóżka, raz mnie prawie uderzył. Ale to ja pierwsza uderzyłam jego, spał w gościnnym.
Groch wychudł, bo wyjechałam na tydzień w delegacje, to go skurwiel nawet nie nakarmił, biedny głodował, albo chodził do sąsiadów żebrać. Ciągle tylko pretensje, a ja, ja siedzę w ogrodzie w nocy i płaczę, bo tak mi łatwiej, teraz też płaczę, bo też mi łatwiej. Łatwiej znieść własną porażkę, błąd, a właśnie może jego brak? Moje szczęście zależy tylko ode mnie, nie wiem w kim się zakochałam, nie wiem. To nie ten sam stróż, nie ten człowiek, to umartwiający się tyran. Wiem, że bywa u swojej żony, rozwód trwa zatrważająco długo.
Może Ty mi powiesz, czy to jest taka miłość na całe życie!? Bo przecież bywa tak wspaniale, że nie zamieniłabym chwili spędzonej z nim na żadną inną. Jednak mostem wolę spacerować sama, patrzeć przed siebie, nauczyłam się tej samotności.. I za każdym razem jak tam jestem, nie widzę go ze mną. Brak stróża przy moim boku, coraz częściej obrasta w mojej głowie. Dojrzałam, żeby być matką, żoną, kochanką , ale w pewnym momencie coś odchodzi na inny plan. Człowiek oczekuje spełnienia, kobieta potrzebuje ciepła, stabilnego kocham cię . A ja mam zimny dobry seks, wieczny burdel, który sprzątam tylko ja, rzygi kota, własny płacz. Ostatnio to i ja krwawię nazbyt często. To wszystko. 

Skoczę z mostu