środa, 2 listopada 2011

FANTASIA DOWN


Wyczuwam silną obietnicę w Twoim głosie, z którą na mnie czekasz. Jutrzejszy poranek, skrawek papieru i ciepłe kakao. Niecierpliwość robi ze mną coś bardzo złego. Twój głos w słuchawce. Uwodzi.






I HAVE NOTHING TO SAY




Śniłam, a ludzie byli oczarowani słowami wypływających z moich ust. Uwolniona od lęku rozproszonego w jaśniejącej strefie umysłu. Od słowa do słowa opowieść zataczała kręgi. Aureola węży i osobliwe spojrzenia. Odwaga w irracjonalnym morzu.
 







Moja potrzeba zadowalania wszystkich wokoło jest prawdziwie destrukcyjna. Nadal nie wiem czego naprawdę chcę. Oprócz tego, że chcę spędzić noc w Twoich objęciach... Już wkrótce.









poniedziałek, 31 października 2011

FEAR AND WONDER

Płaczę. Chyba nie mylisz się do mnie tak bardzo. Niektóre demony wracają. Na przykład te pochodne metamfetaminy. Przepraszam, po prostu taka jestem. Czasami. Teraz też. Jestem. Demonem. Metamfetaminy.







niedziela, 30 października 2011

CURE FOR MY FEARS


Czasem pragnę byś był głębiej w moich toksycznych ranach. I nigdy nie opuszczał mojego wnętrza. Moje uczucie ma priorytetowy wzgląd na Ciebie. Dlatego nie mogę zniszczyć części Ciebie, by tylko poczuć ulgę. By tylko poczuć się lepiej. Jesteś moim przejściem do wszelkiej stabilizacji.





Moja gorączkowa konieczność Ciebie. Pragnienie i desperacja wyostrzone w tym jednej chwili upadku. Trawiący ogień i garść słabości. Modlę się byś tylko zrozumiał.







DEVIL'S DANCE

Moją skórę wypełni wkrótce gorący powiew pocałunku. Bogowie wytykają mnie palcami, więc biorę głęboki oddech i skaczę w pustkę, służbę codzienności. Z uśmiechem szaleńca na ustach. Ta walka kiedyś mnie zniszczy.



Czasem narzekam, gdy chcesz ze mną być. Teraz moje odosobnienie zaczyna mi przeszkadzać. Tylko trochę. Kocham swoją wolność, swoje myśli. Karmię mój umysł ciszą. Wyrwana z jednej rutyny do drugiej. 
Proste czynności przed chaotycznymi spotkaniami. Czekają na mnie. Ich słowa, ich gesty. Nie ma potrzeby, by się angażować. Lepiej założyć maskę. 
Ty jesteś najważniejszy. Zaraz po mnie.






piątek, 28 października 2011

almost lover

Twój głos to jedyne, co musi mi teraz wystarczyć. Jednak to żadna niespodzianka, że marzę o Twoich ustach. Ustach, które mogłyby rozgrzać zimną perspektywę nadchodzących dni. Wśród niepokoju, gdzie ręce tłumu nie będą mnie witać przypadkiem.