środa, 10 sierpnia 2011


Jej rumieńce pobladły, jakby duże zmarszczki skrycie podkreśliły jej zmęczone oczy..
Stała się wspomnieniem o kluczu lekkim i złotym... Maj ją oślepił, dziwny "ktoś", wyskakujący
z ziemi, jak siedem najpiękniejszych zmysłów. Nie można żyć bez powietrza "wyśmiewał", a świata nie ma,
bo dawno "ktoś" przejechał przez niego i zapomniał, że róże nie zakwitną bez tchu, pocałunku,
który jest aż słodki w prze"różnym" kolorze warg. Niebo pobladło dziś z tęsknoty.





Odkąd cię poznałam, noszę w kieszeni szminkę, to jest bardzo glupie nosić szminkę w kieszeni,
gdy ty patrzysz na mnie tak poważnie, jakbyś w moich oczach widzial gotycki kościół.
A ja nie jestem żadną świątynią, tylko lasem i łąką-drżeniem liści, które garną się do twoich rąk.
Tam z tyłu szumi potok,to jest czas, który ucieka, a ty pozwalasz mu przepływać przez palce
i nie chcesz schwytać czasu. I kiedy cię żegnam,moje umalowane wargi pozostają nietknięte,
a ja i tak noszę szminkę w kieszeni, odkąd wiem, że masz bardzo piękne usta.




wtorek, 9 sierpnia 2011

Hot lips

Moje riposty zwalają Cię z nóg, a Twoi kumple mnie kochają i prawdopodobnie będą Ci dokuczać przez długi czas. Wiem, jestem zdesperowana i czuję się żałośnie, ale przynajmniej zaczynasz zwracać na mnie uwagę. Gdybyś wystarczająco się mną interesował, nie musiałabym tak bardzo się wszystkim przejmować i stosować drastycznych metod wobec Ciebie.

Mimo wszystko, cieszę się, że w końcu się do mnie uśmiechasz... 





ciepłego miodu ,przydrożnego rowu mi trzeba
by móc w nim śpiewać, zatracać ostatnie z przypadków
samby przed rozstaniem, spacery w wielkim mieście..

wszystko jest możliwe to najdalsze i najgłębsze




miedzy

między jednym policzkiem a drugim
miasto nocne w garśći łopatek
nieruchome okna w listach zapisane

między jednym oddechem a drugim
zapach w tobie przypomina 
loty śniadych jaskółek w bezwietrze

między jednym żegnaj a drugim
biały welon bez światła
wszystko w wierszu poezji zawisa

liście świerków 
między jednym policzkiem a drugim





poniedziałek, 8 sierpnia 2011


w przeklętej wizji mogę taczyć tylko "ja"
godziny i fragmenty, wszystko po to by nauczyć się pijanego szaleństwa





wtorek, 12 lipca 2011

tę noc

Obie źrenice wielkie, bez chęci poznania, półczyste. Dziś pościel za jasna, zbyt zimna na taką porę, jak ja. Najzwyczajniej zalej mnie winem bez dna, a później daj zasnąć jak dziecku... Zrobisz co zechcesz, przekochasz mnie, usidlisz... To wszystko w tym jednym pokoju, pokoju numer trzy...